Grzyby z archiwum
Przypomniałem sobie o wspaniałym znalezisku, które z racji zbliżającej się kalendarzowej jesieni, wydaje się być wyjątkowo na czasie.
Przypomniałem sobie o wspaniałym znalezisku, które z racji zbliżającej się kalendarzowej jesieni, wydaje się być wyjątkowo na czasie.
Tak, to prawda. Ten blog prawie leży i kwiczy. Ale dla wszystkich, którzy tu jednak mimo wszystko wpadają mając nadzieję, że pojawi się coś nowego, mam coś nowego. I to nie byle co! Powoli kończą się pracę nad zbiorkiem pasków z Gangiem Wąsaczy. Jako dowód poniżej prezentuję premierowo okładkę albumiku. Bardzo jestem ciekaw Waszych opinii.

Proszę Państwa!
miło mi powiadomić, że na nadchodzących szybkim krokiem Warszawskich Spotkaniach Komiksowych wezmę udział w Bitwach Komiksowych (zgodnie z programem imprezy 18:30 - 19:30). Do tego chwilę spędzę pewnie na stoisku Kultury Gniewu, gdzie będzie szansa na uzyskanie autografów na ostatnich, ostatnich i w ogóle ostatnich egzemplarzach “Człowiek Paroovka vs. Grand Banda”
Program imprezy do znalezienia m.in. tutaj.
UWAGA! Ten wpis zawiera trochę treści i odwołań niekoniecznie dla dzieci.
Zgodnie z obietnicą reaktywuję cykl komentarzy reżyserskich do albumu “Dorysuj Mu Wąsy”. Dziś conieco o kolejnej po pierwszym Gangu Wąsaczy historyjce.
W internecie jest pełno dziewczyn. Szczególnie takich wygiętych w najróżniejszych, pewnie nie najwygodniejszych dla nich pozach. Na przykład taka (kliknij w misia):
Myślę, że nikomu nie byłoby wygodnie, gdyby przez nie wiadomo jak długo musiał pozować w pozie takiej, jak pokazuje miś, dlatego z pomocą nadchodzi Człowiek Parówka!
Odcinek, choć krótki, przynosi w sumie dosyć sporo odwołań popkulturowych. I tak:
Początek to mocne nawiązanie do pierwszego Matrixa, tyle że w tle zamiast “Angel” Massive Attack leci z kaseciaka jeden z większych hiciorów Krzysztofa Krawczyka. Oryginalnie tekst z ekranu spisany był inną czcionką, ale TJFK podczas kolorowania podmienił go na Matrixowy, to tak, gdyby ktoś miał wątpliwość skąd zna tę scenę. A tak przy okazji poniżej porównanie ujęć / kadrów z Matrixa i Paroovki:


Przed pojawieniem się na ekranie komputera Parówki komunikatu będącego kolejnym nawiązaniem, tym razem do tajnej wiadomości Księżniczki Lei z Gwiezdnych Wojen, na pierwsyzm kadrze widać nieśmiertelnego Pac-Mana.

Czyżby Parówka przysnął grając w tą klasyczną grę?
Jeśli ktoś kiedykolwiek zastanawiał się o co chodzi ze „stałymi laczami”, to już tłumaczę. Lacze to inaczej laczki, czyli papucie / kapcie / bambosze. “Lacze” uzyskujemy próbując pisać “łącze” bez polskich znaków. Rysując scenę wchodzenia Parówki do internetu złamałem swoją ówczesną zasadę nie ingerowania w narysowany ręcznie obrazek poprzez nadawanie filtrów i zrastrowałem głównego bohatera. Tomek dorzucił w kolorowankowej postprodukcji dodatkowy raster w tle po tym, jak sam narysował i pokolorował widoczną zieloną spiralę. Jest to więc chyba jedyny przypadek, gdzie TJFK poza położeniem koloru, praktycznie dorzucił swoją grafikę.
Oczywiście do chodzenia po internecie Parówka używa Gogli, a do pokazywania różnych rzeczy i otwierania okienek używa strzałki jednego z idoli mojego dzieciństwa - Adama Słodowego z programu „Zrób to sam”. Dla niezorientowanych filmik pokazujący jak nie zrobić stojaka na włóczkę lub czasopisma.
O zabawach z koniem nic nie napiszę, zwrócę tylko uwagę na ostatnie nawiązanie popkulturowe pojawiające się w końcowym kadrze tego odcinka. Każdy, kto oglądał serial „Wojna domowa” Jerzego Gruzy (nawiasem pisząc kolejny rarytas z mojego dzieciństwa, coś jak jeden odcinek Flintstone’ów puszczony w TVP na święta Bożego Narodzenia), skojarzy jedną z najbardziej charakterystycznych scen – pana nawiedzającego praktycznie co odcinek dom głównych bohaterów pytającego o suchy chleb dla konia.
W związku z tym, że nie znalazłem wspomnianej wyżej sceny w odmętach internetu, w zastępstwie umieszczam piosenkę „Tak mi źle (Yes me bad)”.
Halo! Jest tu ktoś jeszcze?
Postanowiłem odgonić trochę pajęczyn z bloga i podzielić się z Wami tapetą, którą niedawno zrobiłem. Miały być Czopki a wyszła Kazia.

Tapeta dostępna w wariantach:
A niedługo na blogu kontynuacja komentarzy reżyserskich do “Dorysuj mu wąsy”, oraz trochę informacji o tym czym aktualnie się zajmuję.
Oto kadr z komiksu, który właśnie rysuję - jak tylko skończę pisać ten post na bloga, idę cisnąć kolejną planszę.

Będzie to krótka (3 albo 4 strony - jeszcze nie wiem
) historyjka, która powstaje na potrzeby antologii komiksowej przygotowywanej z okazji 75-lecia Koziołka Matołka. Dla mnie to niesamowicie przyjemna sprawa, bo mój komiks pojawi się w towarzystwie prac takich autorów, jak Tadeusz Baranowski, Tomasz Niewiadomski, Ryszard Dąbrowski, Sławomir Kiełbus, Tomasz Tomaszewski, Michał “Śledziu” Śledziński, czy Szarlota Pawel.
Kto zgadnie, co ma na koszulce Bohdan?
Byłem w czerwcu na urlopie w Kotlinie Kłodzkiej. Wracając na chwilę zatrzymaliśmy się we Wrocławiu, gdzie już czekał na nas Tomek Kuczma. W komplecie odbyliśmy spotkanie w sprawie supertajnego i superfajnego projektu. Oto supertajemnicze zdjęcia zrobione przy tej okazji.
O supertajnym projekcie z Wrocławia będę informował na bieżąco. Przydałby się jeszcze jakiś kryptonim dla projektu… niech będzie “Kebab“!



Żyję! I mam się dobrze! Od czasu, kiedy ostatnio coś napisałem na blogu byłem już na urlopie i w Barcelonie i na lotnisku w Babich Dołach i na Indiana Jones i Królestwo Kryształowej Czaszki (pierwszy film obejrzany w kinie od stycznia!). Tyle się działo! Będzie co nadrabiać.
Ale zacznijmy od rzeczy świeżych. Wczoraj w ramach Moving Baltic Sea Festival prowadziłem na samym środku Długiego Targu na Głównym Mieście w Gdasku warsztaty komiksowe. Było trochę dzieci kolonijnych, z którymi bawiliśmy się w rysowanie krótkich komiksów o burzeniu kamienic
Oto kilka zdjęć z wczoraj:
Pani Kazimiera na Długim Targu

Kolonia na warsztatach

Zamach na Człowieka-Loda

Przybory do rysowania